“Płacz; lecz niestety, boleść przypomnieniaNas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!”
“Nie tęsknij, starze, prosiemy młodzi,Tęsknota sercu i myślom szkodzi;W tym sercu dla nas żyją przykłady,Dla nas w tych myślach jest skarbiec rady.Stary dąb zrzuca powiewne szaty,O cień go proszą trawy i kwiaty:«Nie znam was, dzieci nowego rodu,Czyliście warte cienia i chłodu,Nie takie rosły dawnymi latyPod mą zasłoną trawy i kwiaty».Przestań narzekać, niesłuszny w gniewie,Jak było dawniej, nikt o tym nie wie.Uwiędną jedni, powschodzą inni,Chociaż mniej piękni, cóż temu winni?Strzeż naszej barwy, ciesz się z okrasy,A z nas dawniejsze wspominaj czasy.”
“Nie łam twych rączek, niewiasto młoda,Nie płacz, i rączek, i oczu szkoda.Ten, po kim płaczesz, wzajem nie błyśnieOkiem ku tobie, ręki nie ściśnie.”
“Bo kto nie był ni razu człowiekiem,Temu człowiek nic nie pomoże.”
“Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,Żebrać litości nie będę umarły!”
“Żyłam na świecie; lecz, ach! nie dla świata!Myśl moja, nazbyt skrzydlata,Nigdy na ziemskiej nie spoczęła błoni.”
“Lecz tyle tysięcy dni był pod śledztwa probą,Tyle tysięcy nocy rozmawiał sam z sobą,Tyle lat go badały mękami tyrany,Tyle lat otaczały słuch mające ściany;A całą jego było obroną – milczenie,A całym jego były towarzystwem – cienie;Że już się nie udało wesołemu miastuZgładzić w miesiąc naukę tych lat kilkunastu.Słońce zda mu się szpiegiem, dzień donosicielem,Domowi jego strażą, gość nieprzyjacielem.Jeśli do jego domu przyjdzie ktoś nawiedzić,Na klamki trzask on myśli zaraz: idą śledzić;Odwraca się i głowę na ręku opiera,Zdaje się, że przytomność, moc umysłu zbiera:Ścina usta, by słowa same nie wypadły,Oczy spuszcza, by szpiegi z oczu co nie zgadły.Pytany, myśląc zawsze, że jest w swym więzieniu,Ucieka w głąb pokoju i tam pada w cieniu,Krzycząc zawsze dwa słowa: «Nic nie wiem, nie powiem!»I te dwa słowa – jego stały się przysłowiem;I długo przed nim płacze na kolanach żonaI dziecko, nim on bojaźń i wstręt swój pokona.”