“...nazwa liniowiec tak się miała do naszego okrętu, jak kichnięcie do wystrzału z armaty - używano jej jedynie dlatego, że w oficjalnych dokumentach Royal Navy nie figurował termin "krypa". Ani "pieprzony, pływający zamtuz". Dla większości załogi, którą desperacko próbowałem szkolić, nazwa i tak niewiele znaczyła, byli to bowiem marynarze tworzący rozpuszczoną, zdemoralizowaną bandę ludzi ze statków handlowych, więzień, tawern i przymusowego poboru. Mieliśmy na pokładzie farmerów i hodowców bydła, drobnych złodziejaszków, którzy zamienili odsiadkę na służbę w marynarce, byli też pijacy, ślepcy, ludzie nieznający ani słowa po angielsku, urodzeni panikarze, sodomici, paru klasycznych piromanów i jeden człowiek, który co niedziela próbował popełnić samobójstwo. Prawdziwych marynarzy było na okręcie jak na lekarstwo, a nawet wśród nich syfilis walczył o lepsze z rzeżączką; w tych warunkach dyscyplina stała się pojęciem równie urojonym, jak czysta odzież.”
“Ciała mężczyzn są znacznie bardziej delikatne niż ciała kobiet, chociaż uważa się inaczej. Oni najważniejsze rzeczy mają na wierzchu, a ich serca biją bliżej skóry, nieosłonięte wypukłością piersi.”
“To piękna rzecz przepierdolić kawał życia. Tę jedną, jedyną rzecz, którą się dostało. Na to trzeba mieć gest. Nie można być ściubolem, co to liczy każdą godzinę, że to trzeba tak, a to trzeba tak. Życie to w końcu strata jest.”
“Kierowała się wówczas instynktem, a jej instynkt nie miał nic wspólnego z altruizmem. Na wojnie altruiści nie żyli długo.”
“Nieustannie trzeba przesuwać wojska, czytać donosy i skargi, a połowa z nich to donosy i skargi na mnie!”
“Ekspedienci z działu rybnego osłupieli z nożami w dłoniach, lila cudzoziemiec odwrócił się w stronę rabusiów i wtedy wyszło na jaw, że Behemot nie miał racji – twarzy liliowego nie tylko nie brakowało niczego, ale raczej czegoś było w niej za dużo – za dużo obwisłych policzków i rozbieganych oczu.”