“Twoja niezwykła męska uroda zawsze działała na mnie w ten sam sposób. Był to rodzaj podziwu. Gdybym mogła, patrzyłabym na Ciebie, cały czas bym na Ciebie patrzyła. Oglądałabym Twoją twarz we fragmentach. Zachwyt nad Tobą był jednocześnie zachwytem nad moim uczuciem do Ciebie. Istniało dla mnie coś takiego jak fenomen życia, fenomen muzyki i fenomen miłości, a więc Ty też stawałeś się kimś wyjątkowym, zadziwiającym, bo przecież byłeś moją miłością... ”
“Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością,Ty jesteś tylko mądrością.Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą;Myślą, nie sercem, składy broni Twej wyśledzą -Ten tylko, kto się wrył w księgi,W metal, w liczbę, w trupie ciało,Temu się tylko udałoPrzywłaszczyć część Twej potęgi.Znajdzie truciznę, proch, parę,Znajdzie blaski, dymy, huki,Znajdzie prawność i złą wiaręNa mędrki i na nieuki.Myślom oddałeś świata użycie,Serca zostawiasz na wiecznej pokucie,Dałeś mnie najkrótsze życieI najmocniejsze uczucie.”
“Hasse, duży ciemny chłopiec, pięć razy silniejszy ode mnie, miał zwyczaj kłaść mnie na łopatki na każdej przerwie tego pierwszego roku szkolnego. Początkowo stawiałem silny opór, ale to nie służyło niczemu, kładł mnie i tak, triumfując. W końcu wynalazłem metodę, która powodowała jego rozczarowanie: całkowite rozluźnienie. Kiedy się zbliżał, udawałem, że Ja Sam uciekłem pozostawiając jedynie trupa, szmatę pozbawioną życia, którą mógł sobie przygniatać do woli. (...)Zastanawiam się nad tym, jakie znaczenie metoda przemiany siebie samego w pozbawioną życia szmatę miała dla mnie w późniejszym życiu.”
“Znacznie łatwiej jest nie wierzyć w coś, kiedy to coś nie patrzy na ciebie i nie wypowiada twojego imienia.”
“Jeśli chce pan wiedzieć, to złorzeczyłem Bogu, że mnie zostawił. Czyż nie modliłem się zawsze, jak należy? Nie wierzyłem w Niego? Gdzie więc był wtedy... kiedy naprawdę Go potrzebowałem?”
“Kobieta musi mieć w sobie to coś, mówił, swoją tajemnicę, wtedy dopiero jest warta zachodu.”
“„– Będę czujny – westchnął. – Ale nie sądzę, żeby twój wytrawny gracz był w stanie mnie zaskoczyć. Nie po tym, co ja tu przeszedłem. Rzucili się na mnie szpiedzy, opadły wymierające gady i gronostaje. Nakarmiono mnie nie istniejącym kawiorem. Nie gustujące w mężczyznach nimfomanki podawały w wątpliwość moją męskość, groziły gwałtem na jeżu, straszyły ciążą, ba, nawet orgazmem, i to takim, któremu nie towarzyszą rytualne ruchy. Brrr... - Piłeś?”